niedziela, 12 maja 2013

One Direction - My Heart Will Go On (Berlin)

Cześć. Muszę się tym z wami podzielić jeśli jeszcze tego nie widzieliście.  Jak pewnie wiecie chłopcy mieli wczoraj koncert w Berlinie. I tam właśnie wśród pytań z twittera pojawiła się prośba aby zaśpiewali My Heart Will Go On - Celin  Dion. Zobaczcie:

Co sądzicie? Ja gdy obejrzałam ten filmik to się wzruszyłam. Ciarki przeszły po moim całym ciele. Po prostu niesamowicie:)

sobota, 11 maja 2013

Pomocy!! Nie odnośnie bloga!

Cześć. Potrzebuję waszej rady bo sama już nie wiem co mogę zrobić. Jak część z was wie, a zwłaszcza czytelnicy z pierwszego bloga, którzy czytali moje odpowiedzi do Libster Awards uwielbiam także śpiewać oraz grać na gitarze po za pisaniem opowiadań. Założyłam nawet konto na youtube i wpuściłam już kilka coverów w moim wykonaniu, ale niestety liczba wyświetleń jest praktycznie żadna. Potrzebuję pomocy albo bardziej rady. Co mogę zrobić? Udostępnić gdzieś jeszcze link do tych filmików czy może sobie po prostu odpuścić albo nie wiem coś innego zrobić? Jak myślicie? Pomóżcie, potrzebuję pomocy i za każdą podpowiedź bardzo z góry dziękuję ;)

piątek, 10 maja 2013

18. "Gdyby nie oni pewnie nie dalibyśmy ci szansy co byłoby dużym błędem."


Siedzieliśmy tak chyba z dobre dwie godziny kiedy nagle po domu rozległ się dżwięk dzwonka do drzwi. Daddy wstał i poszedł otworzyć. Wrócił do salonu wraz z ich menagerem. Przywitaliśmy się wszyscy z nim, potem usiadł w wolnym fotelu i zaczął mówić. Przekazał nam, że mamy zjawić się tego dnia o 16:00 w wytwórni bo wszyscy chcą poznać dziewczynę, którą tak zachwala całe One Direction i on. Uśmiechnęłam się, że aż tak za mnie gwarantowali. Porozmawialiśmy jeszcze chwilę i poszedł, a my wróciliśmy do poprzedniego zajęcia. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał 13.00 Chłopcy siedzieli i robili to co robili przed wizytą ich menagera. Ja tak nie potrafiłam. Uwolniłam się z uścisku mojego chłopaka i poszłam do siebie. Wzięłam gitarę i wyszłam na balkon, który wychodził z mojego pokoju na ogród. Usiadłam na krześle chociaż o tej porze roku było tak sobie na dworze. Zaczęłam grać i śpiewać. Spędziłam tak dobrą godzinę i postanowiłam zejść na dół uszykować jakiś obiad. Chociaż tyle mogłam dla nich zrobić za to wszystko. Weszłam do pokoju, odłożyłam gitarę i zeszłam na dół do kuchni. Wyciągnęłam potrzebne składniki i zaczęłam robić moją ulubioną zapiekankę z makaronem. Gotową wstawiłam do piekarnika i wyciągnęłam wszystkie potrzebne naczynia oraz sztuczce. Potem poszłam do jadalni aby wszystko poustawiać w odpowiednich miejscach. Wróciłam do kuchni i czekałam kiedy będzie gotowa. Jakieś półgodziny później w kuchni zjawiła się cała piątka wariatów.
- Co tak pachnie? - zapytał Niall, który wpadł do pomieszczenia jako pierwszy. No tak, przecież bez jedzenia nie przeżyje.
- Obiad. Idźcie do jadalni, a ja zaraz przyniosę. - powiedziałam z uśmiechem, a oni poszli jak kazałam. Został tylko Harry. Podszedł do mnie i objął w talii, a potem spojrzał mi w oczy.
- Wiesz kochanie, że nie musisz nam gotować? - zapytał.
- Wiem, ale sami sobie nie ugotujecie znając was. A tak po za tym chociaż tym mogę się wam odwdzięczyć za to wszystko co dla mnie zrobiliście i robicie. - powiedziałam, a potem ucałowałam go krótko w usta. Odwróciłam się, otworzyłam piekarnik, a z niego wyleciała para i wspaniały zapach. Wzięłam rękawiczkami naczynie żaroodporne i poszłam razem z Harry'm do jadalni gdzie siedzieli chłopcy. Postawiłam na środku, usiadłam z moim chłopakiem przy stole i zaczęliśmy sobie nakładać, a potem jeść. Chłopakom bardzo smakowało, a zwłaszcza blondaskowi. Po zjedzonym obiedzie Zayn zaoferował, że posprząta. Pomógł mu Liam, a ja z resztą poszłam do salonu. Kiedy chłopcy posprzątali przyszła pora abyśmy pojechali do wytwórni. Wyszliśmy z domu, wsiedliśmy do siedmioosobowego samochodu Lou i ruszyliśmy. Na miejscu byliśmy jakieś 20 minut później. Wysiedliśmy z samochodu i ruszyliśmy w stronę wejścia do budynku. Harry chwycił mnie za rękę kiedy tylko ruszyliśmy. Weszliśmy do środka i pokierowaliśmy się w stronę windy. Wjechaliśmy nią na odpowiednie piętro, a potem ruszyliśmy do gabinetu menagera chłopaków. Liam zapukał, a kiedy usłyszeliśmy głos zezwalający na wejście to weszliśmy. Oprócz Paula była jeszcze jakaś kobieta. Przywitaliśmy się z mężczyzną drugi raz już tego dnia i wtedy się odezwał.
- Moi drodzy, poznajcie Kelly. - wskazał na kobietę w wieku około 35 lat. Blondynka, z dłuższymi włosami, promiennym uśmiechem i zgrabną figurą. - Kelly, to są chłopcy z One Direction: Zayn, Liam, Niall, Louis oraz Harry i jego dziewczyna Majka. Maja - zwróciła się do mnie. - Kelly będzie twoją menagerką, a właściwie już jest od dzisiaj. - powiedział kończąc swoją wypowiedź. Najpierw przywitała się z chłopakami, a potem podeszła do mnie.
- Miło mi Cię poznać. Mam nadzieję, że dobrze nam się będzie współpracować. - powiedziała z uśmiechem.
- Mi również i też mam taką nadzieje. - odparłam ściskajac jej dłoń, którą do mnie wyciągnęła na przywitanie. Po zapoznaniu przedstawili mi jak mniej więcej będzie wyglądać moja praca. Najbliższy tydzień miałam mieć jeszcze wolny tak jak chłopcy, a potem miałam zacząć pracowac nad pierwszy singlem, a potem płytą. Miałam też towarzyszyć w wielu rzeczach i sprawach chłopakom aby zobaczyć jak to wygląda. Następnie wraz z Kelly, Paulem i chłopakami poszliśmy do sali konferencyjnej gdzie czekali pozostali ważni ludzie, których miałam poznać. Weszliśmy do środka i stanęliśmy przed stołem przy, którym siedzieli chłopacy (mężczyźni) i kobiety.
- Witajcie. - zaczął Paul. - Kelly i chłopaków już znacie, a teraz poznajcie dziewczynę , która z pewnością zawojuje w świecie muzyki. To jest Majka. - powiedział mężczyzna. - Maju poznaj swoją ekipę, że tak powiem. Zacznijmy może od początku. Tutaj czwórka tych młodych panów to twój band: Tom, Oliver, Chris i James. - zaczął przedstawiać wszystkich zebranych zaczynając od chłopaków po mojej prawej stronie. Uśmiechnęłam się do nich i przywitałam, a oni postapili tak samo. - Dalej znajduje się zastępca Kelly, Julia. - wskazał na młodą brunetkę. Wyglądała na maks 25 lub 27 lat. Również się z nią przywitałam. - Mark i Tomas to nasi dźwiękowcy, którzy będą pomagać ci w nagrywaniu piosenek i płyty w studio. - wskazał na dwójkę mężczyzn. - Alex, Jeny i Vanessa są odpowiedzialne za twój wizerunek i wygląd. - wskazał na młode dziewczyny. Uśmiechnęłam się, a one odwzajemniły gest. - Tony będzie twoją prywatną nauczycielką do śpiewu i kontrolowania głosu. Wszystkiego Cię nauczy czego jeszcze nie będziesz potrafiła. - powiedział wskazując na kobietę około 40 lat. Uśmiechnęła się do mnie, a ja odwzajemniłam gest. - No i na końcu również ważne osoby. Szefowie wytwórni, którzy zgodzili się nam ciebie tutaj przywieść: Jay i Mikel. - wskazał na mężczyzn siedzących po mojej lewej stronie. Przywitałam się z nimi uściskiem dłoni. Po zapoznaniu ich chcieli abym pokazał co potrafię. Miałam zaśpiewać jakąś piosenkę. Na poczekaniu wybrałam i postanowiłam zaśpiewać tą piosenkę, którą śpiewałam u mnie w szkole na pasowaniu klas pierwszych. Gdy skończyłam widziałam na twarzach wszystkich zaskoczenie i niedowierzanie.
- Coś mi nie wyszło? - zapytałam przestraszona.
- Żartujesz? Jesteś wielka i niesamowita. - powiedział Oliver.
- Dziękuję, ale nie jestem pewna czy tak jest. - odparłam trochę nieśmiało. Harry stanął bliżej mnie i chwycił za rękę.
- Oczywiście, że jesteś. Oliver ma stuprocentową rację. Jesteś zjawiskowa dziewczyno. - powiedziała Tony. - Gdzieś ty się chowała tyle czasu? Od razu widzę, że za dużo nie będę musiała z tobą pracować bo jesteś niesamowita. - powiedziała uśmiechając się.
- Dziękuję, to na prawde wiele dla mnie znaczy. - powiedziałam mocniej ściskając rękę mojego chłopaka, a w oczach miałam łzy szczęścia i czułam się bardzo doceniona. Szczerze? Byłam podenerwowana i nawet nie wiecie jak bardzo.
- Nie masz za co. Czuję, że będzie się nam wszystkim z Tobą wspaniale współpracować, a nasi szefowie wytwórni będą zadowoleni, że dali ci szansę. - zaczął Mark i spojrzał na szefów.
- Rzeczywiście, masz rację. Warto było posłuchać małego marudzienia chłopaków. - odezwał sie Jay i spojrzał na 1D. - Jesteś tak bardzo utalentowana jak wspominali i gdyby nie oni pewnie nie dalibyśmy ci szansy co byłoby dużym błędem bo masz niesamowity dar.
- Dziękuję bardzo panom za tą szansę i chłopakom, że się za mnie wstawili. - powiedziałam troszkę rozluźniona. Zaczynałam odczuwać się w tym całym gronie chciana. Coś niesamowitego.
- Nie ma za co i żadni panowie. Jestem Mikel, a to Jay. Mów nam po imieniu jak z resztą każdy to robi. Jesteśmy jedną wielką muzyczną rodziną. - powiedział uśmiechnięty drugi mężczyzna.
- Dobrze i jeszcze raz dziękuję. - odparłam. Czułam, że już cały stres ze mnie zszedł.

------------------------------------------------
W końcu rozdział, w którym Majka zapoznała się częściowo z początkiem swojej przyszłości. Co sądzicie? Może być? 

wtorek, 7 maja 2013

17. "Jedno z piękniejszych miast na świecie."


Podczas lotu zobaczyłam co dostałam od dyrektora i całej szkoły. Był to nowoczesny tablet. Ucieszyłam się i schowałam z powrotem. Siedziałam koło mojego chłopaka. Niall coś jadł i jednocześnie z kimś sms-ował. Podejrzewałam, że to Justyna. Liam i Louis oglądali jakiś film, Zayn spał, a Harry patrzył się pusto w podłogę. Oparłam głowę o jego ramię i zasnęłam. Kiedy zbliżaliśmy się do lądowania poczułam usta mojego chłopaka na moim policzku. Uśmiechnęłam się i otworzyłam oczy widząc przed sobą twarz chłopaka. Uśmiechnął się i złożył na moich usta krótki pocałunek. Wylądowaliśmy i udaliśmy się do wyjścia z samolotu. Wszystkie nasze bagaże zostały spakowane do busa, który już stał koło samolotu. Wsiedliśmy do busa i czekaliśmy kiedy ruszy. Gdy tylko wyjechaliśmy z podłoża, na które lądowały samoloty lub startowały zatrzymał nas tłum fanek chłopaków i paparazzi. Mogłam się tego spodziewać. Jakoś kierowca pomału ruszył i wyjechał na główną drogę. Patrzyłam przez okno podziwiając miasto, w którym byłam. Londyn. Moim zdaniem było to jedno z piękniejszych miast na świecie. Zawsze marzyłam aby w nim zamieszkać. Nie wiem czemu, ale było to moje marzenie od dziecka. Teraz się to spełnia dzięki chłopakom. Cięszę się, że jednak ich poznałam chociaż nasz początek przyjaźni nie wróżył takiej przyszłości. Jednak nie chcę pamiętać tamtych dni tylko to co jest obecnie. Zatrzymaliśmy się pod wielki domem jedno rodzinnym, a raczej willą. Wysiadłam wraz z chłopakami i spojrzałam na budynek.
- Kochanie, witaj w twoim nowym domu. - szepnął mi do ucha Harry i objał w talii przytulając się do mnie od tyłu.
- Będę mieszkała z wami? - zapytałam patrząc na moje nowe miejsce zamieszkania.
- Oczywiście. Przecież nie pozwolił bym ci zamieszkać gdzies indziej samej. - powiedział i ucałował mnie w policzek. Wzięliśmy wszystkie nasze bagaże i weszliśmy do środka. Rozejrzałam sie po holu i był tak samo przepiękny jak dom z zewnątrz. Chłopcy kazali mi postawić wszystko w holu. Pożegnaliśmy się z ich menagerem i zostaliśmy w szóstkę. Chłopacy zaczęli mnie oprowadzać po domu. Najpierw obejrzałam kuchnię, łazienkę na dole, jadalnie oraz salon. Później weszliśmy po schodach na piętro. Orientacyjnie pokazali mi gdzie, który z nich ma pokój, ale tylko drzwi bo stwierdzili, że mają tam bałagan i nie chcą mnie przestraszyć. Pokazali łazienkę dodatkową, która jest na piętrze i podeszliśmy do drzwi za, którymi był wolny pokój, który miał zostać moim pokojem. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Był przepiękny i przytulny. W pokoju były jeszcze dwie pary drzwi. Jedne prowadziły do mojej własnej łazienki, którą posiadał każdy pokój w tym domu oraz drugie do garderoby. Miałam również własny balkon, który wychodził do ogrodu. Odwróciłam się do chłopaków i jeszcze raz im podziękowałam. Kazali mi się rozgościć, a sami poszli po wszystkie walizki. Po chwili w pokoju stały już moje bagaże, a sami chłopcy poszli do siebie się rozpakować i trochę ogarnąć w pokojach chociaż byli zmęczeni. Ja najpierw wyciągnęłam z torby świeże ciuchy i weszłam do łazienki aby się odświeżyć po tym locie. Następnie wróciłam do pokoju, otworzyłam drzwi do garderoby i zaczęłam rozpakowywać swoje ciuchy. Nie ukrywam, że trochę ich miałam. Usłyszałam, że ktoś wszedł do pokoju. Chwilę później jak kładłam kolejne koszulki na pułkę poczułam ręce na biodrach. Oczywiście, że był to Harry. Położyłam na pułkę co miałam w rękach i się odwróciłam do niego.
- Pomóc ci? - zapytał.
- Nie, poradze sobie, ale dziekuję za chęci skarbie. - powiedziałam i ucałowałam go w usta. Zaczęłam dalej wypakowywać i układać na pułkach ciuchy. Harry stał w progu drzwi oparty o framugę  i obserwował mnie. Czułam na sobie jego wzrok, ale nie reagowałam na to. Całe wypakowanie zajęło mi jakieś dwie godziny. Po pierwszej godzinie mój chłopak zrezygnował ze stania i wyszedł z pokoju. Wazilki spakowałam jedna w drugą i postawiłam z boku przy drzwiach. Moje różne rzeczy pochowałam do szafek w pokoju i postawiłam na biurku lub na szafkach typu kilka zdjęć. Laptopa wyciagnęłam na biurko, które stało koło okna. Koło biurka postawiłam także gitarę. Kilka moich książek i zeszytów schowałam do szuflady w biurku. Kamerę, aparat i tableta schowałam do szafki, która stała nie daleko łóżka. Torebkę włożyłam do garderoby. Kosmetyki rozłożyłam w łazience w szafce nad lustrem, a biżuterię do szafki koło biurka. Całkowicie rozpakowana postanowiłam zadzwonić do rodziców, a później do Justyny. Wykonałam te dwa telefony, które troche trwały. Po skończonych rozmowach zeszłam na dół do kuchni. Była już 22:30. Zastałam w niej chłopaków. Usiadłam na kolanach mojego chłopaka i objęłam go za szyję. Chcieli wiedzieć czy już się rozpakowałam. Powiedziałam, że już się wypakowałam i jeszcze raz im podziękowałam. Uśmiechnęli się i zaproponowali mi na kolację pizzę, którą właśnie zdążyli zamówić. Nie sprzeczałam się. Po kolacji wróciłam do swojego pokoju wcześniej mówiąc chłopakom, że idę spać. Wzięłam piżamę i udałam się do swojej łazienki. Umyłam się, przebrałam w piżamę, a potem z powrotem pojawiłam się w swoim pokoju. Położyłam się do łożka i zasnęłam. Następnego dnia obudziłam się około 9:00 i czułam się wyspana. Wstałam, weszłam do garderoby aby wybrać ciuchy i poszłam do łazienki. Po wykonaniu wszystkich porannych czynności zeszłam na dół. Weszłam do kuchni, która była pusta. Chłopcy jeszcze spali więc postanowiłam uszykować sobie i im śniadanie. Zaczęłam szykować pyszne kanapki kiedy poczułam na swoich biodrach ręce. Odwróciłam się i ujrzałam przed sobą Harry'ego.
- Witaj księżniczko. - powiedział i mnie pocałował.
- Hej skarbie. - odparłam uśmiechając się. Odwróciłam się z powrotem tyłem do niego i kontynuowałam czynność, którą mi przerwał. Przytulił się do moich pleców, a głowę oparł brodą o moje ramię. Lubiłam taki sposób przytulania. Skończyłam robić kanapki i wtedy w kuchni zjawili się chłopcy. Postawiłam na stole dwa talerze z kanapkami, a mój chłopak kubki z herbatą. Chłopcy usiedli przy stole na krzesłach, a mnie pan Styles pociągnął i usadowił na swoich kolanach. Jedliśmy śniadanie rozmawiając o planach na dzień. Chłopcy mieli jeszcze jakiś tydzień wolnego i wtedy mieli wrócić do swoich codziennych obowiązków. Przez ten czas postanowili mnie wprowadzić w ten cały świat muzycznego showbisnesu. Miałam poznać ludzi z ich wytwórni, mojego własnego menagera, którego mi już załatwili, zespół oraz prywatnych nauczycieli. Byłam im bardzo wdzięczna za to wszystko. Nikt jeszcze nigdy nic takiego dla mnie nie zrobił. Było mi tylko przykro, że nie ma ze mną tutaj Justyny, ale wiedziałam, że niedługo się zobaczymy. Z rozmyślań wyrwał mnie głos Hazzy.
- Kochanie, co jest? - zapytał.
- Nic, po prostu sie zamyśliłam. Przepraszam. - powiedziałam uśmiechając się, a on odwzajemnił gest. Skończyliśmy śniadanie, posprzątałam po posiłku i razem przeszliśmy do salonu. Zayn i Louis zaczęli grać na PSP w FIFE. Ja siedziałam na kanapie przytulona do Harry'ego i obserwowaliśmy poczynania chłopaków w grze. Liam sms-ował z kimś, a Niall wcinał żelki.

----------------------------------------------------
17 rozdział za nami. Za wszystkie błędy przepraszam jak zawsze ^^
Może być ten rozdział czy niezbyt? Nie jestem przekonana co do niego. A wy co sądzicie?
Jak zwykle proszę was o pozostawienie szczerych opinii w komentarzach i liczę na dużą ilość:)

niedziela, 5 maja 2013

16. "... nowy etap w moim życiu."

Jesteście niesamowici moi drodzy:) W takim razie jak obiecałam zapraszam na przeczytanie 16 rozdziału, który rozpoczyna nowy etap w życiu Majki:)

*******************************************

Minęły miesiące od pasowania pierwszych klas i przyszła pora na koncert chłopaków. Niestety dla nich, a na szczęście dla mnie były jakieś problemy i trzeba było przesunąć koncert na marca. Przez ten czas miałam z nimi kilka prób bo w końcu miałam zaśpiewać z nimi piosenkę. Moja cała klasa miała miejsca w pierwszych dwóch rzędach nawet przed nauczycielami. Szok. Wszyscy już zajęli swoje miejsca, a światła pogasły. Zostały jedynie te padające na scenę. Na scenie zauważyliśmy już chłopaków z bandu. Zaczęli grać pierwsze nuty piosenki, a po chwili pojawili się chłopacy. Cały koncert był niesamowity i bardzo fajny. Przez to wszystko bardzo polubiłam ich muzykę co kiedyś było nie do pomyślenia. Zbliżył się koniec koncertu i pora bym zaśpiewała z nimi piosenkę. Poprosili mnie na scenę, a kiedy weszłam przemówił Harry.
- Możecie pomyśleć, że jestem głupi, ale to nic. Jeśli ktoś jeszcze nie wie jestem strasznie zakochany w tej dziewczynie. Dzięki niej zrozumiałem wiele rzeczy, a także zmieniłem się i to na lepsze. W tym momencie nie widzę świata po za nią i bardzo ją kocham. Dziękuje ci bardzo. - powiedział i mnie ucałował w policzek. Dostałam mikrofon od Lou. - A teraz zaśpiewamy razem z Majką nasz debiutancki singiel i ostatni dzisiaj na koncercie. Mamy nadzieję, że całość się wam podobała, ale prosimy abyście po występie jeszcze na chwilę zostali bo mamy dla pewnej osoby niespodziankę. - powiedział uśmiechając się do mnie. Ustawiliśmy się, zespół zaczął grać i zaczęliśmy śpiewać. Piosenka szybko się skończyła i chłopcy się ukłonili wszystkim, za co otrzymali gorące brawa. Należało im się bo koncert był na prawdę świetny. Poprosili mnie abym została, a na scenę poprosili jeszcze dyrektora i swojego menagera. Najpierw przemówił dyrektor.
- Jestem pod wrażeniem, że Maja masz taki talent. Jesteś na prawdę niesamowita i dlatego wraz z menagerem One Direction i chłopakami mamy dla ciebie niespodziankę, a zarazem propozycję. - spojrzałam na chłopaków. Dyrektor podał mikrofon Zayn'owi.
- Chcemy abyś poleciała z nami do Londynu. Tam będziesz mogła nagrać własną płytę w naszej wytwórni, a my ci w tym pomożemy. Jesteś na prawdę utalentowana i my chcemy ci pomóc w rozwijaniu tak wspaniałego daru jakim jest twój głos. Twoi rodzice o wszystkim wiedzą więc teraz tylko zależy to od ciebie czy chcesz. - powiedział Malik. Zakryłam usta dłońmi z wrażenia. Nie mogłam uwierzyć w to co właśnie powiedział Zayn. Spojrzałam na całą moją klasę, a potem na chłopaków, dyrektora i menagera 1D. W oczach pojawiły mi się łzy szczęścia.
- Oczywiście, że chcę. - powiedziałam szczęśliwa i przytuliłam Zayn'a, a potem resztę chłopaków. - Bardzo wam dziękuje bo wiele to dla mnie znaczy... Wow... jestem w szoku. - odparłam śmiejąc się. Przytuliła mnie cała piątka.
- Gratulujemy Majka i jesteśmy wszyscy dumni, że właśnie w naszej szkole się uczyłaś. Będziemy trzymać za ciebie kciuki aby ci się udało. Zawsze jesteś mile widziana i mam nadzieję, że nie zapomnisz o nas. - powiedział dyrektor i mnie przytulił. Potem podał mi małą torbę prezentową. Wzięłam od niego i wtedy wszyscy zabili mi brawo. Zeszliśmy wszyscy ze sceny i ludzie zaczęli wychodzić z auli. Podeszła do mnie cała klasa i pogratulowała. Byłam im wdzięczna, że mnie wspierają. Wszyscy mnie wyściskali i życzyli sukcesów. Popłakałam się ze szczęścia, ale także ze smutku bo ciężko mi będzie wyjechać z tego miasta. W końcu tutaj mieszkam od urodzenia i też się uczyłam, po za tym z wieloma osobami z klasy znam się od małego. Po wszystkim wróciłam do domu z Justyną bo chłopacy z 1D jechali udzielić jakiegoś wywiadu. Usiadłyśmy w moim pokoju na łóżku zaczynając rozmawiać. Ciężko mi będzie się z nią rozstać, ale obiecałam, że odwiedzę ich jak tylko będę mogła. Ona miała przylecieć do mnie na wakacje. Ogólnie to ze szkoły dostałam pismo potwierdzające moje wyniki w nauce. Menager chłopaków obiecał, że załatwi mi w odpowiednim momencie nauczanie prywatne abym mogła ze spokojem skończyć szkołę. Jeśli chodzi o mieszkanie to jeszcze nie wiem jak to będzie wyglądać. Porozmawiałyśmy chwilę i musiałam zaczynać się pakować. Lot chłopcy mieli prywatnym samolotem, ale już mieli lecieć na drugi dzień około 17 więc ja musiałam się spakować. Justyna mi pomogła w tym aby było szybciej, a trochę tego miałam. Pakowałam tylko ciuchy i dodatkowe rzeczy te najważniejsze. O 22:00 byłam już całkowicie spakowana i gotowa. Pożegnałam się z Justyną i poszła. Obiecała, że przyjedzie jeszcze na lotnisko aby się pożegnać. Wróciłam do pokoju, zabrałam piżamę i poszłam do łazienki. Umyłam się, przebrałam, wróciłam do pokoju i po dniu pełnym wrażeń od razu zasnęłam w swoim łóżku.

Następnego dnia obudziłam się wyspana około 9:30. Nie musiałam już iść do szkoły gdyż to był dzień kiedy miałam wylecieć wraz z chłopakami do Londynu i zacząć nowy etap w moim życiu. Coś mi podpowiadało, że teraz w końcu wszystko zacznie się układać. Wstałam, wzięłam czyste ciuchy i weszłam do łazienki. Wykonałam poranne czynności, ubrałam się i gotowa do dnia zeszłam na dół do kuchni. Uszykowałam sobie śniadanie, usiadłam przy stole i zaczęłam je konsumować. Nagle usłyszałam jak ktoś otwiera drzwi i wchodzi do środka. Wyszłam z kuchni stając w holu i ujrzałam moich rodziców. Ucieszyłam się na ich widok bo przecież mieli być w delegacji dłużej. Przytulili mnie na przywitanie, ściągnęli wiosenne kurtki i weszli ze mną do kuchni. Mi kazali jeść ze spokojem, a sami zrobili sobie kawę i usiedli obok mnie. Musiałam opowiedzieć im wszystko co się działo kiedy ich nie było. Opowiedziałam im prawie wszystko, ale wiadomo. Coś musiało zostać dla nich tajemnicą. Pogratulowali mi propozycji, którą otrzymałam od menagera chłopaków i powiedzieli, że będą mnie odwiedzać kiedy tylko będą mogli. Cieszyli się, że będę mogła spełniać marzenia. Specjalnie wrócili do domu na jeden dzień aby się ze mną pożegnać. Jacy byli tacy byli, ale zawsze starali się o mnie dbać jak tylko mogli chociaż nie raz marudziłam, że się mną nie interesują. Po śniadaniu przeszliśmy do salonu. Opowiedzieli mi co robili, a około 15 zrobiłam razem z mamą mój ostatni obiad, który miałam zjeść w Polsce. Zasiedliśmy trójką przy stole i zjedliśmy go w ciszy. Po obiedzie zegar wybił 16:15 i zadzwonił dzwonek do drzwi. Była to Justyna. Przyszła aby jechać ze mną na lotnisko i mnie pożegnać. Moi rodzice też jechali więc zaoferowali, że ją zabiorą ze sobą. Ja miałam jechać busem chłopaków. Po chwili ponownie po domu rozniósł się dźwięk dzwonka do drzwi. Wstałam z kanapy i poszłam otworzyć, a w nich stali chłopcy. Wpuściłam ich do środka i przedstawiłam ich moim rodzicom.
- Chłopcy to są moi rodzice. Mamo, tato to są chłopacy z One Direction: Niall, Zayn, Liam, Louis i mój chłopak Harry. - powiedziałam przedstawiając. Moi rodzice przywitali się z chłopakami z uśmiechem na twarzy.
- To jak kochanie? Gotowa? - zapytał Loczek stojąc obok mnie.
- Oczywiście. Moje torby są w pokoju. - powiedziałam.
- W takim razie idziemy po nie i zaniesiemy do busa. - powiedział Harry. - Lou i Liam ze mną. - odezwał się do chłopaków. Poszłam z nimi do mojego pokoju. Każdy wziął po dwie walizki, a ja wzięłam swoją torebkę i gitarę. Zeszliśmy na dół i chłopcy spakowali moje walizki do bagażnika. Wsiedliśmy do samochodu wraz z chłopakami, moi rodzice z Justyną do ich samochodu i pojechaliśmy na lotnisko. Zajechaliśmy od drugiej strony gdzie stał prywatny samolot chłopaków. Ochroniarze chłopaków spakowali moje walizki i bagaże chłopaków do samolotu, a ja musiałam się pożegnać z rodzicami i przyjaciółkom. Podeszłam najpierw do Justyny.
- Dbaj o siebie i dzwoń kiedy tylko chcesz. - powiedziałam przytulając ją. Miałam łzy w oczach. Ciężko mi było ją tutaj zostawić.
- Ty też. Jak tylko zalecicie na miejsce daj znać. - powiedziała uśmiechając się delikatnie. Uściskałyśmy się mocno i ona poszła pożegnać się z chłopakami, a ja podeszłam do rodziców.
- Trzymaj się, dzwoń kiedy będziesz mogła i odwiedzaj nas. Kochamy cię i pamiętaj o tym. - powiedziała mama mnie przytulając. Potem przytulił mnie tata. Do moich rodziców podszedł jeszcze manager chłopaków obiecując, że będzie mnie miał na oku i nie mają się o co martwić. Weszłam na podkład samolotu wraz z chłopakami i resztą ekipy chłopaków. Usiedliśmy w luksusowym pomieszczeniu na kanapie samolotowej i spojrzałam przez okno aby pomachać ostatni raz rodzicom i Justynie. Samolot wystartował.

---------------------------------------------------------
Jak wam się podobał 16 rozdział? Może być taka zmiana w życiu Majki? Poradzi sobie? Jak myślicie? Jak zawsze pozostawiajcie swoje opinie w komentarzach :)

16 rozdział? Kiedy?

15 rozdział można uznać za koniec pewnego etapu w życiu Majki. Zacznie się kolejny i również pełny wrażeń jak ten zakończony. W najbliższym rozdziale odbędzie się koncert chłopaków z One Direction u Majki w szkole. Dziewczyna zaśpiewa z nimi jedną piosenkę jak obiecała. Po koncercie będzie proszona o pozostanie na scenie, a na nią wejdzie jeszcze menager chłopaków i dyrektor szkoły. Po co? Co usłyszy Majka? Jak będzie wyglądał powrót One Direction do Londynu? Wszystko w następnym rozdziale.


Małe pytanko? Kiedy chcecie abym dodała 16 rozdział? Wszystko teraz zależy od was. Spójrzcie na regułę:

3 komentarze = 16 rozdział za 4 dni
7 komentarzy = 16 rozdział za 2 dni
11 komentarzy = 16 rozdział od razu po takiej ilości komentarzy.

Chcecie jak najszybciej? Komentujcie:) Wierzę w was bo wiem, że potraficie:)

czwartek, 2 maja 2013

15. "Czym sobie zasłużyłam na takiego wspaniałego chłopaka?"

Przyniesiono nam zamówiony posiłek więc zaczęliśmy jeść. Nagle coś się Harry'emu przypomniało.
- Mam do ciebie jeszcze jedną prośbę, a w sumie nie tylko ja, ale także chłopacy. W każdej szkole była wybierana osoba, która podczas naszego koncertu śpiewała z nami jedną z piosenek. Chciałbym zapytać czy nie zgodziłabyś sie nią być w twojej szkole? - zapytał patrząc na mnie uważnie. Uśmiechnęłam się do niego delikatnie.
- Z wielką przyjemnością skarbie. - powiedziałam, a on się uśmiechnął. Ucałował mnie w usta i zaczął dalej jeść. Po obiedzie pojechaliśmy taksówką do mojego domu. Tam pochowałam rzeczy z torby do szafy albo wrzuciłam do prania i zeszłam na dół do kuchni, w której zostawiłam mojego chłopaka. Siedział na krześle przy stole i pisał do kogoś sms-a. Przytuliłam się do niego od tyłu zawieszając na szyi i patrząc przez ramię. Spojrzałam na ekran telefonu i zauważyłam jak pisze sms-a do Liam'a, że się zgodziłam z nimi zaśpiewać. Na mojej twarzy od razu pojawił się uśmiech. Ucałowałam go w policzek, wyprostowałam sie i podeszłam do szafki aby wyciągnąć szklankę. Postawiłam ją na blacie i zajrzałam do lodówki aby wyciągnąć sok pomarańczowy. Otworzyłam kartonik i nalałam sobie soku. W tym momencie poczułam jego ręce na moich biodrach. Napiłam się łyka soku i odsunęłam kubek wraz z kartonikiem na bok, a potem się odwróciłam do niego. Objęłam go za szyję i spojrzałam mu w oczy. Zbliżył swoją twarz do mojej i zaczął całować. Odwzajemniałam każdy jego pocałunek. Podniósł mnie i posadził na blacie nie przerywając pocałunków. Całował coraz namiętniej. W tym momencie liczyliśmy się tylko my. Nic innego nie było ważne. Pomimo to pilnowałam granicy, której jeszcze nie chciałam przekroczyć. Domyślacie się pewnie o co mi chodzi. Nie przerywaliśmy pocałunków. Moje ręce nadal obejmowały jego szyję. Natomiast jego dotykały moich ud i wędrowały po nich. Uśmiechaliśmy się podczas pocałunków. Nagle ręka Harry'ego powędrowała pod moją bluzkę, której się szybko pozbył. Nie zostałam mu dłużna również pozbywając się jego T-shirtu. Spojrzałam na jego umięśniony tors i powróciłam do pocałunków. Chwyciłam się go mocniej za szyję kiedy mnie podniósł biorąc na ręcę. Pomału ruszył w stronę schodów kierując się do mojego pokoju. Kiedy tam się znaleźliśmy. Położył mnie delikatnie na łóżku nadal obdarowując pocałunkami. Zszedł nimi na szyję, a później na dekolt i brzuch. Powrócił do usta, a jego ręce wędrowały po moich nogach. Ja swoimi pieściłam jego plecy. Zaczął mnie całować zachłanniej i łapczywie jakby bał się, że mnie straci. Jego ręka wylądowała na pasku od moich spodni i wtedy zapaliła mi się czerwona lampka. Chwyciłam szybko jego rękę przerywając pocałunki i delikatnie go odsunęłam od siebie. Podniosłam się i wstałam z łóżka stając niedaleko. Kochałam go i to bardzo, ale nie byłam jeszcze gotowa na taki krok w naszym związku. Byliśmy zbyt krótko ze sobą abym mogła zrobić to z nim w tym momencie, a mogło do tego dojść gdybym nie przerwała. Poczułam jak przytula się do moich pleców i krótko całuje w szyję. Potem spojrzał na mnie, a ja na niego.
- Przepraszam, ale nie mogę. - wyszeptałam patrząc mu w oczy. Wiedziałam z pewnych źródeł, a konkretnie od Justyny, że jest uznawany za podrywacza i flirciarza. Chłopaka, który bawi się tylko dziewczynami. Jednak od początku naszego związku mnie zaskakiwał całkowicie innym zachowaniem niż mówiono. Wracając do tamtego dnia znowu mnie zaskoczył.
- Rozumiem i nie nalegam. Po za tym. Takie sytuacje podczas całowania nie muszą się od razu kończyć tym czym mogą. - powiedział i ucałował mnie w policzek. - Szanuję twoją decyzję i nie wymagam od ciebie niczego. Kiedy będziesz gotowa to wtedy się stanie, a na razie nie. Najważniejsze, że cię kocham. - powiedział i pocałował mnie tym razem w usta. Uśmiechnęłam się delikatnie i odwróciłam do niego przodem.
- Dziękuję. - powiedziałam i wtuliłam się w niego. Objął mnie swoimi ramionami przytulająć do siebie. Czym sobie zasłużyłam na takiego wspaniałego chłopaka? Na prawdę nie wiem. - pomyślałam w tamtym momencie. Podeszłam do garderoby i zarzuciłam na siebie jakiś pierwszy lepszy T-shirt bo moja bluzka została w kuchni, a nie chciałam paradować w samym staniku. Zeszliśmy na dół i Harry ubrał swoją bluzkę, a ja swoją wyrzuciłam do prania. Usiedliśmy w salonie. Włączyliśmy telewizję. Leciał akurat jakiś film. Wtuleni w siebie zaczęliśmy go oglądać. Dobre było to, że następnego dnia nie szłam do szkoły bo był weekend. Oglądaliśmy filmy do wieczora gdy zgłodniałam. Harry stwierdził, że dzisiaj zamówimy coś do jedzenia i zadzwonił po pizzę. Po około 20 minutach przyjechała. Chciałam zapłacić, ale się uparł i on odebrał płacąc. Czułam się trochę głupio, że za mnie płaci. Wrócił do salonu z pudełkiem ciepłej pizzy. Postawił na ławie i usiadł z powrotem obok mnie. Otworzyłam pudełko i zaczęliśmy jeść oglądając dalej kolejny film tym razem włączony na DVD. Po niezdrowej kolacji posprzątałam pudełko wynosząc do śmieci, a Harry poszedł zrobić popcorn do kolejnych filmów. Gdy wróciłam do salonu to zaniemówiłam. Okno zostało zasłonięte przez co w pokoju panował półmrok. Wszędzie były porozstawianie małe świeczki, a na ławie stała miska popcornu oraz dwa kieliszki i szampan. Nigdzie nie było mojego chłopaka, a film był już przygotowany. Nagle poczułam jak mnie obejmuje od tyłu.
- Wszystko dla mojej ksieżniczki. - szepnął mi na ucho i musnął ustami moją szyję czym spowodował miły dreszcz na całym moim ciele. Uśmiechnęłam się delikatnie i odwróciłam do niego patrząc mu w oczy. Widziałam w nich iskierki szczęścia i miłości, a wszystko to było spowodowane tylko tym, że jestem obok niego. Ja tak samo się czułam gdy był obok mnie. Byłam szczęśliwa i szaleńczo zakochana w tym chłopaku, którego z początku tak nie nawidziłam, a w tamtym momencie nie wyobrażałam sobie życia bez niego. Usiedliśmy na kanapie i Harry włączył film pilotem. Następnie otworzył szampana i nalał do kieliszków podając mi jeden z nich.
- Wiesz skarbie, jeszcze nie mam 18 lat. - zaśmiałam się. W końcu był to tylko szampan, ale wiecie. Ktoś by mógł się przyczepić nawet do tego.
- To nic. Nie zabrania ci to aby wypić jedną lampę. - również się zaśmiał.
- W takim razie. Za nas i naszą miłość. - powiedziałam. Stuknęliśmy się kieliszkami i napiliśmy. Chciałam obejrzeć film, ale mi nie pozwolił. Odstawił szybko kieliszki na ławę, a potem chwycił moją twarz w dłonie i zaczął całować. Podobało mi się to gdy mnie całował. Uwielbiałam czuć smak jego ust na moich dlatego często się uśmiechałam podczas pocałunku. Objęłam jego szyję i odwzajemniałam każdy jego pocałunek, którym mnie obdarowywał. Podniósł mnie i posadził na swoich kolanach aby było mu wygodniej i mi także. Zdążyłam wyłączyć telewizor. Kontynuowałam pocałunki kiedy je przerwał. Podniósł się i pomógł mi wstać wyciagając do mnie dłoń. Włączył radio puszczając stację gdzie leciały same ballady.
- Mogę panią prosić? - zapytał wyciagając rękę.
- Oczywiście. - uśmiechnęłam się. Chwyciłam za jego dłoń, a on mnie przyciągnął do siebie. Zaczęliśmy poruszać się powoli w rytm muzyki. Objęłam go za szyję,a on mnie w talii. Oparłam głowę o jego ramię i przymknęłam oczy kołysząc się wraz z nim do muzyki. Ten moment mógł trwać wiecznie i był dla mnie wieczny. Co chwilę szeptał mi jakieś słodkie słowa do ucha i się uśmiechał albo całował mnie delikatnie w usta. To był na prawde magiczny i bardzo romantyczny wieczór. Późnym wieczorem poszliśmy po kolei się umyć i położyliśmy spać. Wtulona w chłopaka momentalnie zasnęłam.

--------------------------------------------------
Rozdział 15 za nami. Trochę taki romantyczny i słodki. A co wy sądzicie? Może być?
Za jakiekolwiek błędy przepraszam. I jak zawsze proszę was o komentarze :)